Naszą podróż pielgrzymkową zaczęliśmy bardzo wcześnie. O godzinie 6.00 rano 25 kwietnia grupa 22 osób w 5 samochodach wyruszyła do Serpelic nad Bugiem, do Sanktuarium Męki Pańskiej. Kilka minut po godzinie 9.00 byliśmy już na miejscu. Z parkingu udaliśmy się do Świątyni na spotkanie z Br. Krzysztofem ze zgromadzenia Braci Mniejszych Kapucynów - organistą, który specjalnie dla nas wcielił się w rolę przewodnika. Po wysłuchaniu obszernych informacji o tym świętym miejscu przemieściliśmy się za Bratem przewodnikiem do pobliskiego lasu. W lesie znajdowały się piękne stacje drogi krzyżowej w formie marmurowych kapliczek, do których płaskorzeźby nieodpłatnie zaprojektował znany rzeźbiarz Kazimierz Gustaw Zemła. Br. Krzysztof pięknie poprowadził z nami drogę krzyżową, która wzbudziła w nas  niesamowite wspomnienia po przeżytym tak niedawno Wielkim Tygodniu. Po odprawionej drodze krzyżowej było też coś dla naszych maluchów, które wybrały się na naszą wyprawę. Poszliśmy zwiedzić istniejący na terenie kompleksu klasztornego zwierzyniec. Zwierzątka były piękne. Największą sympatię zwiedzających wzbudziły małe króliki. Jeszcze jeden rzut okiem na miejscowy Kościół w drodze na parking i wyruszamy  by przejechać na Świętą Górę Grabarkę gdzie znajduje się prawosławne sanktuarium słynące z wielu uzdrowień.  Do tego miejsca bardzo licznie podążają prawosławni pielgrzymi. Grabarka to miejsce położone na szczycie niewielkiego wzniesienia otoczonego przez lasy i małe podlaskie wioski. Z parkingu u podnóża góry udaliśmy się na szczyt do cerkwi p.w. Przemienienia Pańskiego , tam ks.Prawosławny opowiedział nam historię tego miejsca. Po wysłuchaniu słów księdza mogliśmy zapalić małe świeczki a co odważniejsi mogli nawet ucałować święte ikony. Wokół Cerkwi zauważyliśmy tysiące krzyży powtykanych w ziemię. Krzyże te zostawiają pielgrzymi przybywający na Świętą Górę. Grabarka jest w Polsce dla wyznawców prawosławia tym, czym Jasna Góra dla katolików. Po drodze na parking zeszliśmy do cudownego źródełka aby przemyć twarz i napić się wody , która w myśl podania uleczyć miała dotkniętych epidemią cholery. Odświeżeni wodą z cudownego źródełka udaliśmy się w dalszą podróż do miejscowości Drohiczyn. W Drohiczynie dał nam znać o sobie głód. Z tej też przyczyny musieliśmy rozejrzeć się za czymś treściwym do jedzenia. Z pośród dwóch napotkanych restauracji wybraliśmy tą "U Ireny" wybór okazał się trafiony. Zjedliśmy smacznie szybko i tanio. Najedzeni poszliśmy do Muzeum Diecezjalnego by obejrzeć zgromadzone tam eksponaty (których nie ma nawet Watykan) i wysłuchać opowieści Siostry  pełniącej rolę przewodniczki. Muzeum Diecezjalne mieści się w skrzydle pofranciszkańskiego klasztoru z przełomu XVII i XVIII wieku. Zobaczyliśmy między innymi kielichy mszalne, monstrancje, relikwiarze. Kielich syberyjski z dwiema "duszami". Bardzo ciekawa była monstrancja z jenieckiego obozu pod Lubeką wykonana z blachy samolotu angielskiego zestrzelonego przez Niemców. Były tam również obrazy z okresu XVI - XIX wieku, kolekcja szat liturgicznych od XVI wieku oraz dokumenty  królów polskich (Władysława IV, Jana Kazimierza, Augusta II Mocnego Sasa, metryka chrztu ostatniego króla Polski).W muzeum zgromadzono również pamiątki po pielgrzymce Ojca Świętego Jana Pawła  II do Drohiczyna. W Drohiczynie widzieliśmy ( co prawda przez zamknięte drzwi ale widocznie nie wszystkie Świątynie są otwarte dla wiernych ) Kościół pofranciszkański z marmurowymi, barokowymi ołtarzami. Poprzez rynek udaliśmy się do Kościoła katedralnego św. Trójcy stanowiącego zespół wraz z barokowymi budynkami klasztoru jezuitów z XVII/XVIII w. W budynkach klasztornych znajduje się Kuria Diecezjalna i Seminarium Duchowne. Przechadzjąc się dalej główną ulicą  doszliśmy do Kościoła Bernardynek p.w. Wszystkich Świętych. Kościół ten charakteryzuje piękna rokokowa fasada z dwiema wieżami. W drodze powrotnej na parking weszliśmy na Górę Zamkową. Na szczycie góry znajduje się obelisk wystawiony w 1928 roku w 10 rocznicę odzyskania niepodległości przez Polskę. Na szczycie zatrzymaliśmy się na dłużej, aby nacieszyć wzrok pięknymi widokami. Ponieważ czas nas naglił musieliśmy porzucić piękne widoki i wracać do samochodów. Po drodze rzuciliśmy okiem na Cerkiew p.w. Św. Mikołaja z końca XVIII wieku (trwało nabożeństwo dlatego nie chcieliśmy przeszkadzać). około godziny 18.00 wyruszyliśmy w drogę powrotną do Ożarowa. Około godziny 22.00 zakończyliśmy bezpiecznie naszą wyprawę.